Portal PTP
.:: Zarząd Główny PTP :: Stawki 5/7, 00-183 Warszawa ::.
PTP
· Strona główna
· Władze
· Kodeks
· Statut PTP
· Oddziały, sekcje, placówki
  i komisje rekomendacyjne

· Członkostwo
· Certyfikaty
   i rekomendacje

· Rekomendowani
   członkowie Towarzystwa

· Opinie i ekspertyzy
· Prace Zarządu Głównego
· Walne Zgromadzenie
· 100 lat PTP
· Czasopisma
· Ogłoszenia
· Przelew
· Napisz do nas
Dla psychologów
· Statut, kodeks
  etyki i komentarze

· Psychologia a prawo
· Tajemnica zawodowa
· Techniki projekcyjne
· Metody diagnostyczne
· Pomoc dla psychologów
· Ustawa
· Przyszły Samorząd
· Specjalizacja psychologia
  kliniczna

· EuroPsy - Europejski
  Certyfikat Psychologa

· EFPA
· Szkolenia i warsztaty
· Konferencje
· Praca dla psychologa
· Współpraca
  międzynarodowa

· Zasłużeni dla PTP
· Nagrody
· Zjazdy

· Linki
· Download
· Wszystkie teksty ze strony
Szukaj


Różne: Jak odróżnić dziecko od kąpieli.
Wysłano dnia 16-03-2012 przez admin
Narzędzia pracy Psychologa

dr hab. Katarzyna Stemplewska-Żakowicz, prof. WSZiP

mgr Bartosz Szymczyk Katedra Metod Diagnostycznych i Zastosowań Psychologii

Wydział Psychologii, Uczelnia Heleny Chodkowskiej w Warszawie

Jak odróżnić dziecko od kąpieli.

Komentarz na temat niefortunnych skutków działań podjętych z dobrymi intencjami i w zasadniczo słusznej sprawie.

Akcja Klubu Sceptyków Polskich, zatytułowana "Psychologia to nauka, nie czary" dotyczy ze wszech miar słusznego postulatu, by w diagnozie psychologicznej - zwłaszcza takiej, od której mogą zależeć losy ludzkie, a więc na przykład w diagnozie do celów sądowych - posługiwać się rzetelnymi, wiarygodnymi, niekontrowersyjnymi narzędziami. Postulat ten w pełni podzielamy, identyfikujemy się także bez zastrzeżeń z hasłem, iż psychologia jest nauką i dzięki eksplozji badań empirycznych, którą obserwujemy w ostatnich dekadach, coraz lepiej odróżnia się od pseudonauki. Nie jesteśmy także bezkrytycznymi obrońcami testów projekcyjnych - przeciwnie: przykładamy dużą wagę do upowszechniania wiedzy o ich ograniczeniach.



      Co do celów i sensu działania jesteśmy więc sojusznikami. Nam także leży na sercu, żeby z praktyki biegłych sądowych i tzw. RODK-ów - ale też diagnostów pracujących w innych dziedzinach praktyki psychologicznej - znikły metody wątpliwe, pozbawione podstaw empirycznych. Żeby psycholodzy, bez względu na to, jak dawno skończyli studia, zechcieli regularnie czytywać czasopisma profesjonalne oraz inne publikacje naukowe, dzięki którym będą mogli doskonalić swoje umiejętności i poszerzać wiedzę, a więc także lepiej wystrzegać się tendencji konfirmacyjnej, podstawowego błędu atrybucji i innych zniekształceń poznawczych, które są naturalne u laików, ale niewybaczalne u profesjonalistów. Prawdopodobnie te marzenia mamy wspólne z dr Tomaszem Witkowskim i pozostałymi animatorami i uczestnikami akcji "Psychologia to nauka, nie czary".

      Jednak w kolejnym życzeniu jesteśmy na razie osamotnieni, bowiem chcielibyśmy, aby metody działania na rzecz "nauki, a nie czarów" były zgodne ze standardami tejże nauki. Tymczasem z przykrością odnotowujemy, że obrane przez Klub Sceptyków Polskich metody działania są przeciwskuteczne, ponieważ nie odróżniają dziecka od kąpieli i stanowią po prostu jedno energiczne chluśnięcie. Można by bowiem oczekiwać, że skoro Klub występuje w obronie rozumu i nawołuje do przestrzegania standardów nauki, to również sam będzie tych standardów przestrzegał, a rozum - a nie konformizm - u swych odbiorców będzie cenił. I do rozumu owych odbiorców - a nie uprzedzeń - będzie adresował swój przekaz. Niestety na razie teksty publikowane na stronach Klubu nie spełniają tych oczekiwań, raczej przeciwnie - pojawiły się w nich liczne uchybienia wobec naukowej rzetelności. Jakie konkretnie ?

      Na stronie Klubu Sceptyków Polskich można przeczytać uproszczone sądy i zwykłą nieprawdę o metodach projekcyjnych. Między innymi czytamy, iż. testy projekcyjne "opierają się na niepotwierdzonym założeniu, że interpretując sytuacje wieloznaczne człowiek ujawnia swoje cechy osobowości". Jest to mylące uproszczenie. W rzeczywistości testy projekcyjne opierają się na tzw. hipotezie projekcyjnej, mówiącej - stosując współczesny język - iż człowiek organizuje niejednoznaczny materiał za pomocą schematów poznawczych, które posiada i które są aktualnie zaktywizowane. Nie ma w tym nic tajemniczego - od czasów Bartletta po współczesną psychologię eksperymentalną teza ta stanowi podstawę wielu szeroko uznanych i empirycznie sprawdzonych koncepcji. Nie ma więc sensu spierać się o podstawy teoretyczne metod projekcyjnych, nie w nich tkwi ich słabość (o której dalej).

      Nie jest też prawdą, że "Test Rorschacha bazuje na teorii psychoanalitycznej", choć istotnie psychoanalitykom swego czasu bardzo się podobał. Sam Rorschach nie był psychoanalitykiem, podchodził do swej metody obiektywnie i eksperymentalnie. To samo można powiedzieć o systemie CS Exnera, który - podobnie jak MMPI - jest empiryczny i ateoretyczny (por. Czerederecka, 2006, Stasiakiewicz, 2004).

      Na stronie Klubu Sceptyków Polskich spotykamy też zwykłą manipulację. W zakładce "FAQ" czytamy m.in.: "Badania naukowe wyraźnie pokazują, że test ten ma nikłą (lub wręcz żadną) wartość diagnostyczną. Poczytaj więcej tutaj". Odnośnik przenosi nas na odrębną stronę, gdzie jest długa lista publikacji na temat metod projekcyjnych. Niezaznajomiony czytelnik pomyśli zapewne, że wszystkie te pozycje wspierają tezę o nikłej wartości metod projekcyjnych - ale to nieprawda! Na liście figurują liczne pozycje silnie polemiczne w stosunku do tej tezy i do prac krytyków (Lilienfelda, Wooda, Garba i innych), na przykład prace Hibbarda, Meyera czy też Hilsenrotha, którzy są autorami znakomitych badań empirycznych, poświęconych trafności i rzetelności różnych metod projekcyjnych. Są też na liście prace zwolenników i twórców technik projekcyjnych, w tym samego Rorschacha i Exnera. Ta długa (choć nadal dalece niepełna) lista dowodzi raczej, jak wiele istnieje różnorodnych koncepcji i badań na temat testów projekcyjnych. W ich świetle nie ma wątpliwości, że testu Rorschacha nie można uznać za jednoznacznie zdyskredytowany jako narzędzie diagnostyczne.

      W tej ostatniej kwestii można zresztą odwołać się do sondażu, przeprowadzonego wśród 101 ekspertów z dziedziny psychologii klinicznej (wśród których byli niektórzy z cytowanych przez Klub krytyków metod projekcyjnych). Sondaż ten, opublikowany w 2006 roku przez Johna Norcrossa i współpracowników, dotyczył wniosków, płynących z publikowanych w ostatnich latach badań i dyskusji profesjonalistów na temat posiadania lub nie podstaw empirycznych przez konkretne techniki terapeutyczne i diagnostyczne. Jeśli chodzi o diagnozę, 30 technik diagnostycznych oceniano na pięciostopniowej skali, gdzie 5 oznaczało "na pewno zdyskredytowana", a 1 "na pewno nie zdyskredytowana". Test Rorschacha interpretowany w systemie Exnera i traktowany jako narzędzie do diagnozowania specyficznych zaburzeń, uzyskał w tym sondażu ostateczną średnią ocenę równą 2,84, a więc pomiędzy wartością 2, oznaczającą "raczej nie zdyskredytowany", a wartością 3 oznaczającą "możliwe, że zdyskredytowany". Ta bliska środkowej pozycja doskonale obrazuje aktualne, ambiwalentne wnioski z badań naukowych na temat testu Rorschacha. Jeśli Klub Sceptyków Polskich naprawdę występuje w obronie nauki, powinien rzetelnie przedstawiać aktualny stan wiedzy, informować o kontrowersjach i przytaczać argumenty obu stron sporu. Inaczej nie jest to argumentacja skierowana do rozumu czytelnika, lecz próba indoktrynacji.

      Do takich nienaukowych stwierdzeń trzeba zaliczyć też zdanie, uznane zapewne przez Sceptyków za szczególnie ważne, bo wyróżniono je na czerwono. Zdanie to oznajmia, iż "Test Rorschacha nie spełnia kryteriów stawianych testom psychologicznym, co zostało zauważone przez American Psychological Association już w 1999 roku.". Czytelnicy muszą uwierzyć Sceptykom na słowo, ponieważ nie ma żadnego odsyłacza bibliograficznego i nie jest objaśnione, co konkretnie kryje się za tym stwierdzeniem. Na liście literatury, podanej przez Sceptyków w sąsiedniej zakładce, nie ma pozycji z 1999 roku, w której jako autora podano by APA. Być może chodzi o cytowany przez nas poniżej raport Zespołu Zadaniowego APA - lecz jeśli tak, to jego treść jest inna, niż Sceptycy sugerują (patrz dalej). Cokolwiek zresztą mieliby na myśli, skoro cytują publikację z roku 1999, to nie mogą brać pod uwagę dyskusji i badań z ostatniej dekady, w tym zwłaszcza nowej normalizacji systemu CS Exnera (2007), która dotyczyła populacji normalnej, a nie pacjentów i dzięki temu miała usunąć słabości poprzednich norm. Jednak - by nie budzić w zwolennikach Rorschacha płonnych nadziei - dodamy od razu, że kontrowersje trwają, a krytycy nadal są sceptyczni. Jednak zwolennicy Rorschacha tym się nie przejmują i budują nowe skale (np. RAS - skala do diagnozy aleksytymii, Porcelli i Mihura, 2010), Posługują się przy tym zaawansowanymi metodami, takimi jak krzywe ROC, uzyskując wyniki znakomicie świadczące o wartości diagnostycznej nowego narzędzia. Aktualny stan rzeczy w kwestii Rorschacha jest więc inny, niż to Sceptycy malują.

      Wypowiedzi autorytetów na temat testów projekcyjnych zostały opublikowane przez Klub Sceptyków Polskich w sposób niezgodny ze standardami tekstu naukowego. Cytaty nie zostały opatrzone odnośnikami bibliograficznymi, co jest sprzeczne z obyczajem nauki, który nakazuje podawać źródła. Bez tego musimy autorom uwierzyć na słowo, że cytowane autorytety tak właśnie powiedziały. Złośliwi mogliby powiedzieć, że Klub Sceptyków Polskich próbuje zastąpić jedne wierzenia innymi - takimi, w których sam jest dogmatycznym autorytetem i posiada swoich wyznawców.

      Jednak w wielu przypadkach istotnie wierzymy lub nawet wiemy (i możemy wskazać źródła - patrz dalej), że autorytet wypowiedział przypisywane mu słowa. W niektórych innych natomiast słowa autorytetu nas zaskakują. Na przykład słowa przypisane Annie Anastasi dziwią nas bardzo, ponieważ nieco inaczej o metodach projekcyjnych i o teście Rorschacha w szczególności pisała ona w swoim słynnym, przetłumaczonym na polski podręczniku (Anastasi i Urbina, 1999). Rozdział na temat testu Rorschacha zawiera rzetelny wykład jego mocnych i słabych stron - bez zachwytów, ale i bez odmawiania mu wszelkiej wartości. Na przykład na str. 529 czytamy: "Najogólniej rzecz biorąc metaanaliza wykazała, że wskaźniki trafności zbieżnej testu Rorschacha są porównywalne ze wskaźnikami uzyskiwanymi dla MMPI". Klub Sceptyków Polskich pominął milczeniem te wypowiedzi Anny Anastasi, tworząc u niezaznajomionych z tematem czytelników mylne przekonanie, że była ona jednoznacznie sceptyczna wobec technik projekcyjnych.

      W innych przypadkach istotnie wierzymy, że autorytet wypowiedział dane słowa, jednak wiemy też, że w oryginale miały one inne znaczenie. Tak się stało w przypadku zacytowanych słów dr Małgorzaty Toeplitz-Winiewskiej o tym, że nie powinno się stosować testów projekcyjnych w diagnozie sądowej, ponieważ mogą "naruszać prawo oskarżonego do obrony". Najwidoczniej zdanie to zostało tu dołączone na zasadzie zgodności afektywnej ("też jest przeciwko"), a nie merytorycznej. Po chwili refleksji nad znaczeniem tego zdania musimy bowiem uznać, że zawarte w nim zalecenie nie wynika z niskiej wartości psychometrycznej testów projekcyjnych w opinii Autorki, lecz raczej przeciwnie - stąd, iż uważa Ona, że narzędzia te dają psychologowi rzeczywisty wgląd w to, czego sam uczestnik badania może nie być świadom, a zatem nie może na równych prawach polemizować z wnioskami psychologa. Klub Sceptyków Polskich, umieszczając słowa dr Małgorzaty Toeplitz-Winiewskiej w kontekście swoich tez, a w oderwaniu od kontekstu oryginalnego i bez komentarza, niejako zawłaszcza je do swoich celów i dezinformuje odbiorców.

      Jeszcze jeden cytat z autorytetu to wypowiedź prof. Jerzego Siuty o tym, że "Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, w programie nauczania psychologii klinicznej, który ma być realizowany w XXI wieku, całkowicie pominęło techniki projekcyjne". Rozpoznaliśmy ten cytat, choć Klub nie podał i tym razem źródła - zdanie to figuruje w przedmowie Profesora do polskiego wydania książki Lilienfelda, Wooda i Garba (2002), zatytułowanej "Status naukowy testów projekcyjnych". Profesor opiera się tutaj na tym, co owi krytyczni autorzy twierdzą w tejże książce i zapewne nie wie, że nie jest to prawda - raczej życzeniowa nadinterpretacja pewnych faktów. A jakie są fakty można przekonać się podczas lektury artykułu (APA Division 12 Presidential Task Force, 1999) na temat wyników pracy specjalnego Zespołu Zadaniowego (Task Force), powołanego w roku 1997 przez przewodniczącego Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego (był nim wówczas dr Martin Seligman) dla ustalenia modelowego programu kształcenia w dziedzinie psychologii klinicznej na poziomie podyplomowym (doktoranckim). Fakty te są następujące:

  • Rzecz dotyczy programów podyplomowego kształcenia w dziedzinie psychologii klinicznej, nie zaś ogólnych studiów psychologicznych porównywalnych z polskimi studiami magisterskimi (wobec których tego typu postulatów nie wysunięto)
  • Zagadnienia związane z testami projekcyjnymi nie zmieściły się w przykładowym sylabusie (APA Division 12 Presidential Task Force, 1999, tabela 2 na str.13), który dotyczy kursu trwającego 90 godzin. Przewidziano w nim bowiem nauczanie zagadnień podstawowych, takich jak definicja testów psychologicznych i ich właściwości psychometryczne czy też zniekształcenia (bias) we wnioskowaniu klinicznym. Spośród konkretnych technik diagnostycznych przewidziano do nauczania tylko nieliczne, podstawowe (testy inteligencji, MMPI-2, wywiad).
  • · Jednak dalej w tymże artykule (op. cit., str. 14, tabela 3) został zamieszczony spis zagadnień uzupełniających, wśród których jak najbardziej figuruje zarówno test Rorschacha, jak i inne techniki projekcyjne. Możemy o nich przeczytać: "Aby utworzyć bardziej wyczerpujący program nauczania, można włączać zagadnienia z tabeli 3" Z miejsca testu Rorschacha w porządku rangowym tych zagadnień wynika, że Zespół zaleca włączyć go do programu, gdy cały cykl kształcenia ma trwać 198 godzin lub więcej. Trzeba powiedzieć, że nie jest to szczególnie długi program. Na Uniwersytecie Warszawskim oferuje się studia podyplomowe z "Diagnozy klinicznej dziecka i jego rodziny", które liczą 356 godzin zajęć (3 semestry), z kolei w SWPS w Warszawie studia podyplomowe, zatytułowane "Diagnoza psychologiczna w praktyce klinicznej" trwają 240 godzin (2 semestry). W obu przypadkach jest więc dość miejsca - jeśli by przestrzegać opisanych zaleceń APA - na uwzględnienie testu Rorschacha i innych technik projekcyjnych. Okazuje się więc, że amerykańscy krytyczni badacze - Lilienfeld, Wood i Garb - zwyczajnie nie mieli racji w tym przypadku.

      Generalnie każdy badacz lub praktyk - choćby był uznanym autorytetem - może w jakiejś konkretnej sprawie nie mieć racji. Nic więc dziwnego, że Lilienfeld, Wood i Garb pomylili się także w kilku innych kwestiach, dotyczących metod projekcyjnych. Angielskojęzyczny pierwowzór ich książki, wydanej w 2002 roku po polsku (Lilienfeld, Wood i Garb, 2000/2002) spotkał się z wieloma głosami krytycznymi, o czym można przeczytać po polsku w recenzji tejże książki, zatytułowanej "Status naukowy krytyki technik projekcyjnych" (Stemplewska-Żakowicz, 2004). Choć większość wyrażonych w książce tez i argumentów autorów zasługuje na uznanie, jednak niefrasobliwość przejawiona w przypadku niektórych innych twierdzeń może podważać wiarygodność całości wywodów. Na szczęście polemiści zweryfikowali dokładnie te wywody i dziś już wiadomo, że znakomita ich większość jest rzetelna.

      Treści umieszczone na stronach Klubu Sceptyków Polskich budzą też zastrzeżenia etyczne: Mimo wszelkich argumentów, które zapewne zostaną przytoczone na obronę takiego postępowania (i niektóre z nich z pewnością zasługują na szacunek - choć nie na respektowanie), trzeba jednak jasno stwierdzić, że ujawnienie materiału testowego, z testu zastrzeżonego dla psychologów, jest niezgodne z wszelkimi kodeksami etycznymi psychologów, zarówno z naszym krajowym kodeksem PTP, jak i z kodeksem europejskim i innymi narodowymi. Nieetyczne naszym zdaniem jest także publikowanie - w kontekście całego, silnie negatywnego przekazu - personalnych danych na temat osób stosujących w Polsce test Rorschacha (na liście instytucji pojawiają się nagle dwie osoby wymienione z nazwiska). Skojarzenia można tu mieć ponure, istnieją przecież portale, które w podobny sposób prowadzą kampanie nienawiści. Wpisy te powinny być jak najszybciej usunięte. Oczywiście nie chodzi o to, by utajnić informację, a jedynie by nie prezentować jej w kontekście, który może być odczytany jako uzasadnienie i wezwanie do nieprzyjaznych działań.

      Jaka może być konkluzja powyższych wywodów? Przede wszystkim należy stwierdzić, że krytyka, zamieszczona na stronach Klubu Sceptyków Polskich, oprócz tego, że nie spełnia wymogów naukowej rzetelności, to dodatkowo została źle zaadresowana. Mówienie w sposób niezróżnicowany o całej grupie technik projekcyjnych, bez interesowania się tym, które z nich maja podstawy empiryczne, a które nie - przynosi więcej szkody, niż pożytku. Niezróżnicowanie to już wdziera się do publikacji dziennikarskich, będących przewidywanym przecież przez organizatorów efektem akcji. Wygląda na to, że poprzez krytykę używania testu Rorschacha próbuje się dowieść małej wartości także innych metod projekcyjnych. Mamy tu zatem do czynienia z błędami we wnioskowaniu: materialnymi (status empiryczny testu Rorschacha nie jest tak jednoznaczny, jak to przedstawiono) oraz formalnymi ("jeżeli test Rorschacha nie ma wartości empirycznej ORAZ jeżeli test Rorschacha jest testem projekcyjnym TO testy projekcyjne nie mają wartości empirycznej"). Nie przystoi zwolennikom podejścia naukowego wnioskować w ten sposób!

      Odróżnić wodę, którą należy po kąpieli wylać, od dziecka, które zostało wykąpane - nie jest w tym przypadku szczególnie trudne. Krytyka sformułowana na stronach Klubu powinna tak naprawdę dotyczyć nie metod projekcyjnych jako takich, lecz technik bez podstaw empirycznych, które mają systemy interpretacji "impresyjne" lub oparte na fantastycznych, niesprawdzonych teoriach. Takie techniki są niestety stosowane przez wielu skądinąd mądrych i doświadczonych diagnostów, którzy dotąd nie mieli okazji dowiedzieć się, że są one zdyskredytowane. Które to techniki?

      W przywoływanym już wyżej sondażu (Norcross, Koocher, Garofallo, 2006) na pierwszym miejscu jest Test Kolorów L?schera (średnia ocena 4,48 czyli między "raczej..." i "na pewno zdyskredytowany"), za nim "uplasowały" się Test Szondiego (4,46) i grafologiczna analiza pisma (4,27) - wszystkie one z przeznaczeniem do diagnozy osobowości. Techniki te (a także podobny do "numeru 1" Test Piramid Barwnych) są często wykorzystywane również przez polskich psychologów, choć nie mają żadnych podstaw empirycznych i opierają się na niedorzecznych koncepcjach. Na dalszych miejscach odnajdujemy rysunek projekcyjny i oparte na nim konkretne techniki, których systemy interpretacji mają charakter impresyjny lub tzw. oznakowy, nie zaś całościowy (klasyfikację tę wprowadzili Lilienfeld, Wood i Garb, 2000/2002). W Polsce bardzo popularnymi technikami tego rodzaju są Test Drzewa zwany też - od swego autora - testem Kocha oraz Rysunek Rodziny autorstwa A. Frydrychowicz.

      Wymienione "testy" powinny być jak najszybciej wycofane z instrumentarium polskich psychologów i innych specjalistów, ponieważ są pozbawione jakichkolwiek podstaw empirycznych - to o nich właśnie można powiedzieć "czary" i "wróżenie z fusów". Stawianie na ich podstawie diagnoz jest wysoce wątpliwe etycznie. Więcej na te tematy można przeczytać w najnowszych podręcznikach (Stemplewska-Żakowicz i Paluchowski, 2008, Stemplewska-Żakowicz, 2009). Zachęcamy gorąco Klub Sceptyków Polskich wraz z gronem jego współpracowników i sympatyków do działań w celu doprowadzenia do zaniechania stosowania pseudonarzędzi, którym brakuje podstaw naukowych i do usunięcia ich z programów nauczania i ofert wydawców. Jesteśmy pod wrażeniem energii i rozmachu, z jakimi Klub zorganizował swoją akcję przeciwko testowi Rorschacha. Podobna akcja, lecz celniej ukierunkowana, mogłaby przynieść prawdziwie dobre skutki.

Katarzyna Stemplewska-Żakowicz
Bartosz Szymczyk

Poparcie dla powyższego stanowiska wyrazili też inni pracownicy Wydziału Psychologii Uczelni
Heleny Chodkowskiej:

prof. dr hab. Krzysztof Korzeniowski
dr hab. Piotr Gasparski, prof. WSZiP
dr hab. Anna Kwiatkowska, prof. WSZiP
dr hab. Elżbieta Trzęsowska-Greszta, prof. WSZiP
dr Katarzyna Hamer
dr Grzegorz Pochwatko
dr Bożena Umińska-Keff (nie jest psychologiem)
dr Ewa Wojtowicz

Literatura cytowana:

Anastasi, A., Urbina, S. (1999). Testy psychologiczne. Przeł. A. Jaworowska, A. Matczak, T. Szustrowa.
Warszawa: Pracownia Testów Psychologicznych PTP.

APA Division 12 (Clinical) Presidential Task Force (1999). Assessment for the twenty-first century:
A model curriculum. The Clinical Psychologist, 52, 10-15.

Czerederecka, A. (2006). Test Rorschacha w psychologicznej ekspertyzie sądowej. Wykorzystanie
systemu Exnera. Kraków: Wydawnictwo. Instytutu Ekspertyz Sądowych

Exner, J. E. (2007). A new U.S. adult nonpatient sample. Journal of Personality Assessment, 89, S154-S158.

Lilienfeld S. O., Wood J. M., Garb H. N. (2000). The Scientific Status of Projective Techniques.
Psychological Science in the Public Interest (Supplement do Psychological Science), 1, 27-67.

Lillienfeld, S. O., Wood, J. M., Garb, H. N. (2002) Status naukowy technik projekcyjnych. Przeł. H.
Grzegołowska-Klarkowska. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Norcross, J. P., Kocher, G. P., Garofalo, A. (2006). Discredited psychological treatments and tests: A
Delphi Poll. Professional Psychology: Research and Practice, 37, 515-522.

Porcelli, P., Mihura, J. L. (2010). Assessment of alexithymia with the Rorschach Comprehensive System:
The Rorschach Alexithymia Scale (RAS). Journal of Personality Assessment, 92(2), 128-136.

Stasiakiewicz, M. (2004). Test Rorschacha. Warszawa: Wydawnictwo. Scholar

Stemplewska-Żakowicz K (2004) Status naukowy krytyki testów projekcyjnych. Recenzja książki
Lilienfelda, Wooda i Garba: Status naukowy technik projekcyjnych.
Psychologia Jakości Życia, 1, 133-141.

Stemplewska-Żakowicz, K. (2009). Diagnoza psychologiczna. Diagnozowanie jako kompetencja
profesjonalna. Tom 1 serii "Autorskie Podręczniki Akademickie" pod red J. Strelaua, D. Dolińskiego. Gdańsk: GWP.

Stemplewska-Żakowicz K., Paluchowski J. W. (2008). Podstawy diagnozy psychologicznej. W: J. Strelau,
D. Doliński (red.). Psychologia. Podręcznik akademicki (t.2, s. 23 - 94). Gdańsk: GWP.









Pokrewne linki
· Więcej o Narzędzia pracy Psychologa


Najczęściej czytany tekst o Narzędzia pracy Psychologa:
Specjalizacja kliniczna

Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku